niedziela, 17 maja 2026

O tym, czego nie da się zagłuszyć słodyczą - „Pożeracze czekolady” na Scenie STA

 

„Pożeracze czekolady” autorstwa David Drábek miałam okazję obejrzeć na Scenie STA w ramach STAFEST, czyli mini festiwalu teatralnego, będącego przeglądem tegorocznych spektakli dyplomowych - najświeższych, odważnych i pełnych pasji realizacji młodych twórców.

Spektakl to współczesna tragikomedia, która w niebanalny sposób opowiada o samotności, rodzinnych relacjach i próbie odnalezienia się w świecie pełnym lęków oraz dziwactw. Przedstawienie, wyreżyserowane przez Magdalenę Młynarczyk, łączy groteskę, czarny humor i momenty głębokiego wzruszenia, tworząc historię, która pozostaje w pamięci jeszcze długo po zakończeniu spektaklu.

Fabularnie to historia trzech sióstr, których matka popadła w obłęd i umarła, a ojciec zginął w wieku sześćdziesięciu lat podczas lekcji na prawo jazdy. Najmłodsza z nich, Waleria, od dawna w ogóle nie wychodzi z domu, w którym porusza się po tylko sobie znanych tajnych korytarzach i zajmuje produkcją surykatek z modeliny oraz zwariowanych kolaży z rodzinnych fotografii. Najstarsza, Róża, przytyła, nie wstaje z łóżka, zajmuje się oglądaniem filmów oraz pożeraniem ogromnych ilości słodyczy i wygłaszaniem ironicznych komentarzy. Tylko Helena jako jedyna normalnie wychodzi z domu. Stara się utrzymać zarówno siebie, jak i swoje siostry. Ponieważ od śmierci ojca upłynął dokładnie rok, siostry otwierają pudełko, które zostawił im w testamencie. Okazuje się, że w środku jest różowy kostium supermana, maska w tym samym kolorze oraz list zaadresowany do najmłodszej z córek. Siostry dowiadują się, że ich ojciec prowadził podwójne życie - w tym drugim, im dotychczas nieznanym, próbował w różowym przebraniu ratować ludzi. W swoim liście prosi Walerię, aby cierpiąca na agorafobię córka kontynuowała jego dzieło.

W życiu sióstr stopniowo pojawiają się mężczyźni - Helena spotyka w parku Jana zarabiającego wyprowadzaniem gromady psów, do Róży przychodzi zwariowany Ludwik z Zespołu Ochotniczej Opieki Socjalnej przedstawiając się jako Kropla Czułości, a Wiktoria pewnego razu otwiera drzwi wypowiadając życzenie, żeby za nimi stał jej facet, a on tam rzeczywiście stoi pod postacią Samuela - Samobójcy. Później Helena spodziewa się z Janem dziecka (lub dzieci), Ludwik sprawia, że Róża wstaje z łóżka i zaczyna chodzić, a Waleria w różowym kostiumie jedzie ze wszystkimi na wycieczkę.

Największą zaletą utworu jest jego specyficzny humor. Dialogi są dynamiczne, pełne ironii i absurdu, a wiele scen wywołuje szczery śmiech. Jednocześnie sztuka nie jest jedynie lekką komedią. W tle pojawiają się trudne tematy, takie jak samotność, problemy psychiczne czy trudność w budowaniu relacji z innymi ludźmi. Dzięki temu „Pożeracze czekolady” mają głębszy sens i nie ograniczają się wyłącznie do rozrywki.

Duże znaczenie ma również sposób przedstawienia bohaterów. Choć początkowo wydają się oni dziwni i momentami wręcz karykaturalni, z czasem widz zaczyna rozumieć ich zachowania oraz współczuć im. Autor pokazuje, że każdy człowiek nosi w sobie pewne lęki i słabości, które często ukrywa pod maską śmieszności lub obojętności.

Język sztuki jest prosty i naturalny, co sprawia, że dialogi brzmią autentycznie. Jednocześnie pojawia się wiele groteskowych sytuacji i surrealistycznych elementów charakterystycznych dla czeskiego humoru. Nie wszystkim odbiorcom taki styl może przypaść do gustu – momentami akcja wydaje się chaotyczna, a niektóre sceny są bardzo dziwne. Jednak właśnie ta oryginalność sprawia, że utwór wyróżnia się spośród innych współczesnych dramatów.

Największą siłą przedstawienia są bohaterowie i emocje, które wnoszą na scenę aktorzy. Maria Matysik jako Helena tworzy postać pełną wrażliwości i wewnętrznego niepokoju. Paulina Mróz w roli Róży doskonale balansuje między humorem a dramatem, natomiast Sara Frankiewicz jako Waleria wnosi do spektaklu energię i autentyczność (i jak pięknie śpiewa!). Ważną rolę odgrywają także pozostali aktorzy: Agata Nadrowska, Aleksander Szwajnoch, Franciszek Paszyński oraz Adrian Delikta, którzy budują wyjątkowy klimat spektaklu i sprawiają, że każda postać wydaje się prawdziwa mimo obecnej w sztuce groteski.

Ogromnym atutem spektaklu jest jego warstwa wizualna. Scenografia i kostiumy przygotowane przez Martę Czujowską podkreślają surrealistyczny charakter historii, a opracowanie muzyczne wzmacnia emocje i buduje napięcie w najważniejszych momentach. Reżyserka umiejętnie połączyła elementy humorystyczne z dramatycznymi, dzięki czemu widz momentami śmieje się z absurdalnych sytuacji, by chwilę później odczuwać smutek lub współczucie wobec bohaterów.

„Pożeracze Czekolady” wbrew pozorom nie są jednak spektaklem łatwym. Jego niejednoznaczność sprawia, że przedstawienie wyróżnia się spośród wielu współczesnych realizacji teatralnych. To spektakl, który zmusza do refleksji nad ludzką samotnością, potrzebą bliskości i odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Pokazuje, że nawet w absurdzie można odnaleźć prawdę o człowieku i jego emocjach.

*zdjęcia Maciej Zakrzewski, profil STA 

Kasia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz