„Pożeracze czekolady” autorstwa David Drábek miałam okazję obejrzeć na Scenie STA w ramach STAFEST, czyli mini festiwalu teatralnego, będącego przeglądem tegorocznych spektakli dyplomowych - najświeższych, odważnych i pełnych pasji realizacji młodych twórców.
Spektakl to współczesna
tragikomedia, która w niebanalny sposób opowiada o samotności, rodzinnych
relacjach i próbie odnalezienia się w świecie pełnym lęków oraz dziwactw. Przedstawienie,
wyreżyserowane przez Magdalenę Młynarczyk, łączy groteskę, czarny humor i
momenty głębokiego wzruszenia, tworząc historię, która pozostaje w pamięci
jeszcze długo po zakończeniu spektaklu.
Fabularnie to historia trzech
sióstr, których matka popadła w obłęd i umarła, a ojciec zginął w wieku
sześćdziesięciu lat podczas lekcji na prawo jazdy. Najmłodsza z nich, Waleria,
od dawna w ogóle nie wychodzi z domu, w którym porusza się po tylko sobie
znanych tajnych korytarzach i zajmuje produkcją surykatek z modeliny oraz
zwariowanych kolaży z rodzinnych fotografii. Najstarsza, Róża, przytyła, nie
wstaje z łóżka, zajmuje się oglądaniem filmów oraz pożeraniem ogromnych ilości
słodyczy i wygłaszaniem ironicznych komentarzy. Tylko Helena jako jedyna
normalnie wychodzi z domu. Stara się utrzymać zarówno siebie, jak i swoje
siostry. Ponieważ od śmierci ojca upłynął dokładnie rok, siostry otwierają
pudełko, które zostawił im w testamencie. Okazuje się, że w środku jest różowy
kostium supermana, maska w tym samym kolorze oraz list zaadresowany do
najmłodszej z córek. Siostry dowiadują się, że ich ojciec prowadził podwójne
życie - w tym drugim, im dotychczas nieznanym, próbował w różowym przebraniu
ratować ludzi. W swoim liście prosi Walerię, aby cierpiąca na agorafobię córka
kontynuowała jego dzieło.
W życiu sióstr stopniowo pojawiają
się mężczyźni - Helena spotyka w parku Jana zarabiającego wyprowadzaniem
gromady psów, do Róży przychodzi zwariowany Ludwik z Zespołu Ochotniczej Opieki
Socjalnej przedstawiając się jako Kropla Czułości, a Wiktoria pewnego razu
otwiera drzwi wypowiadając życzenie, żeby za nimi stał jej facet, a on tam
rzeczywiście stoi pod postacią Samuela - Samobójcy. Później Helena spodziewa
się z Janem dziecka (lub dzieci), Ludwik sprawia, że Róża wstaje z łóżka i
zaczyna chodzić, a Waleria w różowym kostiumie jedzie ze wszystkimi na
wycieczkę.
Największą zaletą utworu jest jego
specyficzny humor. Dialogi są dynamiczne, pełne ironii i absurdu, a wiele scen
wywołuje szczery śmiech. Jednocześnie sztuka nie jest jedynie lekką komedią. W
tle pojawiają się trudne tematy, takie jak samotność, problemy psychiczne czy
trudność w budowaniu relacji z innymi ludźmi. Dzięki temu „Pożeracze czekolady”
mają głębszy sens i nie ograniczają się wyłącznie do rozrywki.
Duże znaczenie ma również sposób
przedstawienia bohaterów. Choć początkowo wydają się oni dziwni i momentami
wręcz karykaturalni, z czasem widz zaczyna rozumieć ich zachowania oraz
współczuć im. Autor pokazuje, że każdy człowiek nosi w sobie pewne lęki i
słabości, które często ukrywa pod maską śmieszności lub obojętności.
Język sztuki jest prosty i
naturalny, co sprawia, że dialogi brzmią autentycznie. Jednocześnie pojawia się
wiele groteskowych sytuacji i surrealistycznych elementów charakterystycznych
dla czeskiego humoru. Nie wszystkim odbiorcom taki styl może przypaść do gustu
– momentami akcja wydaje się chaotyczna, a niektóre sceny są bardzo dziwne.
Jednak właśnie ta oryginalność sprawia, że utwór wyróżnia się spośród innych
współczesnych dramatów.
Największą siłą przedstawienia są
bohaterowie i emocje, które wnoszą na scenę aktorzy. Maria Matysik jako Helena
tworzy postać pełną wrażliwości i wewnętrznego niepokoju. Paulina Mróz w roli
Róży doskonale balansuje między humorem a dramatem, natomiast Sara Frankiewicz
jako Waleria wnosi do spektaklu energię i autentyczność (i jak pięknie śpiewa!).
Ważną rolę odgrywają także pozostali aktorzy: Agata Nadrowska, Aleksander
Szwajnoch, Franciszek Paszyński oraz Adrian Delikta, którzy budują wyjątkowy
klimat spektaklu i sprawiają, że każda postać wydaje się prawdziwa mimo obecnej
w sztuce groteski.
Ogromnym atutem spektaklu jest jego
warstwa wizualna. Scenografia i kostiumy przygotowane przez Martę Czujowską
podkreślają surrealistyczny charakter historii, a opracowanie muzyczne wzmacnia
emocje i buduje napięcie w najważniejszych momentach. Reżyserka umiejętnie
połączyła elementy humorystyczne z dramatycznymi, dzięki czemu widz momentami
śmieje się z absurdalnych sytuacji, by chwilę później odczuwać smutek lub
współczucie wobec bohaterów.
„Pożeracze Czekolady” wbrew pozorom
nie są jednak spektaklem łatwym. Jego niejednoznaczność sprawia, że
przedstawienie wyróżnia się spośród wielu współczesnych realizacji teatralnych.
To spektakl, który zmusza do refleksji nad ludzką samotnością, potrzebą
bliskości i odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Pokazuje, że nawet w
absurdzie można odnaleźć prawdę o człowieku i jego emocjach.
*zdjęcia
Maciej Zakrzewski, profil STA
Kasia



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz