Małgosia: Jakiś czas temu pisałam o uwielbieniu do wielkich polskich filmów kostiumowych, wśród nich ekranizacji narodowych powieści, i oto proszę - obrodziło nam… Dwie „Lalki”, a w perspektywie „Noce i dnie”…
Małgosia: Jakiś czas temu pisałam o uwielbieniu do wielkich polskich filmów kostiumowych, wśród nich ekranizacji narodowych powieści, i oto proszę - obrodziło nam… Dwie „Lalki”, a w perspektywie „Noce i dnie”…
Wyszłam ze Sceny STA z poczuciem, że obejrzałam spektakl bardzo współczesny, mocny, a jednocześnie zaskakująco bliski. „Happy Birthday” nie jest dla mnie opowieścią wyłącznie o mediach społecznościowych, influencerach czy świecie wykreowanych obrazów. Jest przede wszystkim historią człowieka, który coraz bardziej gubi siebie, próbując spełnić oczekiwania innych.
Po dwóch latach wznowienia Teatru Telewizji wreszcie przedstawienie także dla młodych widzów.
Są spektakle dobre, są bardzo dobre i są takie, po których wychodzi się z teatru z poczuciem, że właśnie wydarzyło się coś naprawdę wyjątkowego. „Pani Doubtfire” w Teatrze Muzycznym w Poznaniu zdecydowanie należy do tej ostatniej kategorii.
Spektakl „Rewolta” w Teatrze Muzycznym w Poznaniu zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. To przedstawienie, które nie tylko się ogląda, ale naprawdę się przeżywa. Już od pierwszych scen czuć napięcie, niepokój i emocje bohaterów. Historia pokazuje ludzi, którzy żyją w trudnych czasach, są zmęczeni strachem, biedą i niesprawiedliwością, ale w końcu znajdują w sobie odwagę, żeby powiedzieć: dość. Na scenie widać napięcie narastające wśród ludzi, którzy coraz wyraźniej czują, że nie mogą już dłużej milczeć. Szara rzeczywistość, lęk przed władzą, codzienna walka o przetrwanie i potrzeba wolności tworzą poruszający obraz społeczeństwa doprowadzonego do granic wytrzymałości. „Rewolta” nie jest zwykłą rekonstrukcją historyczną, ale symboliczną, mocną teatralnie opowieścią o przebudzeniu, odwadze i sprzeciwie.
Czy wystarczy zapłacić aktorom, by powtórzył się sukces? Niezupełnie. I powód jest taki, że patent na film o modzie zrodził się na gorąco w 2005 roku, został utkany z niewielkich rzeczy, które razem zrobiły hit. Talent aktorski i renoma Streep, świeżość Annie Hathaway, masa na pozór nieważnych, ale robiących klimat wątków jak ten osobisty Andy i Mirandy, Paryż pokazywany jako świątynia mody, kultowa scena o niebiesko-zielonym pasku, płaszcz Mirandy rzucany po wszystkich biurkach, wątek rękopisu Rowling. Smaczki, smaczki, smaczki. To wszystko nie do końca zaprogramowane wyróżniło film na tle innych.
„Pożeracze czekolady” autorstwa David Drábek miałam okazję obejrzeć na Scenie STA w ramach STAFEST, czyli mini festiwalu teatralnego, będącego przeglądem tegorocznych spektakli dyplomowych - najświeższych, odważnych i pełnych pasji realizacji młodych twórców.
Maj 2026 r.
Drodzy Ósmoklasiści i Ósmoklasistki!
Chciałabym, żebyście na chwilę zatrzymali wszystkie stresy i wątpliwości i przypomnieli sobie, jak wiele już osiągnęliście. Za Wami lata nauki, wysiłku, sprawdzianów, sukcesów i momentów, kiedy wydawało się, że coś jest za trudne - a jednak daliście radę. Już teraz możecie być z siebie naprawdę dumni.
25 kwietnia miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w I Międzyrzeckiej Konferencji Edukacyjnej „Czas na edukację”, która odbyła się w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy w Międzyrzeczu. To było wyjątkowe spotkanie - pełne inspiracji, rozmów i autentycznego zaangażowania w rozwój edukacji.