poniedziałek, 5 października 2026

„Happy Birthday” – urodziny, po których zostaje więcej pytań niż życzeń

Wyszłam ze Sceny STA z poczuciem, że obejrzałam spektakl bardzo współczesny, mocny, a jednocześnie zaskakująco bliski. „Happy Birthday” nie jest dla mnie opowieścią wyłącznie o mediach społecznościowych, influencerach czy świecie wykreowanych obrazów. Jest przede wszystkim historią człowieka, który coraz bardziej gubi siebie, próbując spełnić oczekiwania innych.

Olga Nawrocka zostaje na scenie sama - i właśnie ta samotność działa najmocniej. Przez kilkadziesiąt minut utrzymuje uwagę widza bez możliwości ukrycia się za dużą obsadą czy rozbudowaną inscenizacją. Jest ekspresyjna, momentami zabawna, momentami niepokojąca, ale przede wszystkim bardzo prawdziwa. Patrząc na jej bohaterkę, chwilami się uśmiechałam, a chwilę później łapałam się na tym, że to, co mówi, wcale nie jest takie zabawne.


Najbardziej poruszył mnie temat nieustannego „formatowania” siebie. Tego, że mamy być wystarczająco szczęśliwi, piękni, świadomi, produktywni, stabilni i oczywiście najlepiej jeszcze dobrze wyglądać, kiedy o tym wszystkim opowiadamy. Łatwo w takim świecie przestać pytać: czego ja naprawdę chcę?, a zacząć zastanawiać się wyłącznie nad tym, czego oczekują ode mnie inni.

I właśnie za to cenię ten spektakl najbardziej - nie daje prostych odpowiedzi. Zmusza do zatrzymania się. Do spojrzenia na własne życie bez filtrów i bez potrzeby zdobywania czyjejkolwiek aprobaty.

Bardzo dobrze działa kameralność Sceny STA. Tutaj nie ma bezpiecznego dystansu między aktorką a publicznością. Jest bliskość, która powoduje, że emocji nie można obserwować z daleka – trzeba w nie wejść.

„Happy Birthday” okazało się dla mnie przewrotnym świętem. Nie tyle urodzinami, ile próbą narodzenia się na nowo - już nie dla innych, nie dla lajków, nie dla społecznych oczekiwań, ale dla siebie.

To inteligentny, aktualny i potrzebny monodram. Taki, który nie kończy się w chwili zgaszenia świateł. Jeszcze długo pracuje w głowie.

Ze Sceny STA wyszłam z bardzo prostą myślą: być może największym prezentem, jaki możemy sobie dać, jest zgoda na to, żeby po prostu być sobą.

Kasia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz