wtorek, 22 września 2026

Dzieci też maja głos, czyli „Król Maciuś Pierwszy” w Teatrze Telewizji

 Po dwóch latach wznowienia Teatru Telewizji wreszcie przedstawienie także dla młodych widzów.

„Król Maciuś Pierwszy: w reżyserii Tadeusza Kabicza, na podstawie znanej książki J. Korczaka został przygotowany w doborowej obsadzie. Książkowa liczba bohaterów pozwaliła na szeroki dobór aktorów i reżyser nie ograniczał się. Wachlarz utalentowanych, świetnych aktorów pozwolił stworzyć menażerię trochę groteskową, trochę straszną i komiczna zarazem. Kondrat, Frycz, Stenka, Kot, Gruszka, ale i tak widz skupiał się na odtwórcy roli głównej Tymonie Bitkowskim, który był w centrum całej opowieści. Był mtak prowadzony przez reżysera, by wykorzystywać aż nadto środków ekspresji. Wydaje się, ze bardzo to pasuje właśnie tej postaci, trochę egzaltowanemu Maciusiowi. Zresztą cała obsada dziecięca zrobiła dobrą robotę, chociażby sceną w parlamencie.

W opowieści miesza się baśniowość z nowoczesnością. Możliwości telewizyjne sprawiły, że można było wykorzystać piosenkę, „ściągnąć” akcję, operować symbolem.



Zdarzyło mi się raz wybrać z klasą do omawiania na lekcjach książkę Korczaka i nie była to łatwa przygoda. Teraz z perspektywy czasu i po tym spektaklu także, uświadomiłam sobie wiele podobieństw pomiędzy „Królem Maciusiem Pierwszym” a „Małym Księciem” Exuperego. Korczak układa w fabułę wszystko to, co powtarza w swoich pozycjach pedagogicznych np. „Jak kochać dziecko” - cały swój kodeks pedagogiczny.

Po tej sztuce bardzo wyraźnie układają mi się problemy, jakimi zajął się autor i twórcy spektaklu: osierocenie i samotność dziecka, potrzeba socjalizacji w świecie rówieśników, próba dopuszczenia dziecka do głosu, dorosły a dziecko, zakłamanie dorosłych. Bardzo słabo propaguje się Korczakowskie Prawa Dziecka. Dobrze, że ten spektakl przypomniał o nich w tak nowoczesnej formie i w takiej świetnej obsadzie.

Małgosia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz