Wyszłam ze Sceny STA z poczuciem, że obejrzałam spektakl bardzo współczesny, mocny, a jednocześnie zaskakująco bliski. „Happy Birthday” nie jest dla mnie opowieścią wyłącznie o mediach społecznościowych, influencerach czy świecie wykreowanych obrazów. Jest przede wszystkim historią człowieka, który coraz bardziej gubi siebie, próbując spełnić oczekiwania innych.