W „Procesie Umartwionych” Kacper Krzyżosiak - odpowiedzialny za reżyserię i scenariusz - zaprosił mnie do świata, w którym nie da się ukryć własnego oddechu. Tutaj każdy gest drży, każda pauza ma ciężar, a każde spojrzenie odsłania więcej, niż bohaterowie chcieliby przyznać. I choć śmiechu było sporo, śmiesznie jednak nie było.