sobota, 6 czerwca 2026

Z cyklu: Polonistki po godzinach - „Diabeł ubiera się u Prady 2” - magia Runway uleciała…

 

Czy wystarczy zapłacić aktorom, by powtórzył się sukces? Niezupełnie. I powód jest taki, że patent na film o modzie zrodził się na gorąco w 2005 roku, został utkany z niewielkich rzeczy, które razem zrobiły hit. Talent aktorski i renoma Streep, świeżość Annie Hathaway, masa na pozór nieważnych, ale robiących klimat wątków jak ten osobisty Andy i Mirandy, Paryż pokazywany jako świątynia mody, kultowa scena o niebiesko-zielonym pasku, płaszcz Mirandy rzucany po wszystkich biurkach, wątek rękopisu Rowling. Smaczki, smaczki, smaczki. To wszystko nie do końca zaprogramowane wyróżniło film na tle innych.

Tym razem twórcy wzięli sobie za temat zmierzch epoki drukowanych magazynów i obrońcom Mody przez duże M przeciwstawili wyznawców statystyk, wyświetleń, cięcia kosztów i narady w bufecie. Miranda, Nigel i Andy stoją na straży projektów modowych, sesji fotograficznych i modelingu.


Film jest skomponowany na podobnym schemacie - wielkiej zagadki, kto będzie kierował Runway. Tym razem Mediolan pojawia się jako wielka sceneria. Nigel zostaje doceniony, a  Emily okazuje się nie taka zła jak myślało się na początku, tym bardziej, że aktorka ciągnie swoją rolę zimnej, ale wrażliwej bohaterki w sposób konsekwentny. Niestety Annie Hathaway jest dość plastikowa i nadpobudliwa.

Traci swój delikatniejszy rys z I części. Może zbyt dużo dostaliśmy za pierwszym razem, teraz zabrakło magii Runway. Na pewno po I części chciało się iść do Empiku i kupić stos modowych magazynów, teraz chce się po prostu zobaczyć film do końca. Ci, którzy uwielbiają Modę, zobaczą film tak czy tak…Wyznawcy fenomenu Streep, nie porzucą obiektu uwielbienia…

Obiecałam sobie, że za jakiś czas zobaczę jeszcze raz film w TV albo na platformie streamingowej i dam mu szansę… 

Małgosia

PS

Bohaterowie filmu walczyli z połykającą Modę AI, a plakat do filmu, na to wygląda,  stworzyła sztuczna inteligencja…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz